Ja nie szukam miłości. Ja na nią czekam.
22 maj 2012
Yuuki [Lycaon] x Mizuki [Sadie] One-Shot cz. 1/2
[ : Yuuki : ]
Razem z zespołem po wyczerpującej próbie siedziałem na kanapie. Może i jako wokalista nie powinienem tak narzekać na zmęczenie jak reszta ale nawet nie miałem siły się ruszyć. Współczuje Eve. Biedaczek jako perkusista nieźle się omacha.~ Cieszę się że to nareszcie koniec. Jeszcze chwila i padł bym na twarz.~ Mruknął Rito z westchnięciem. ~ Ale pamiętacie o dzisiejszej imprezie?~ Wtrącił Mio patrząc na po kolei na każdego z nas. Wybuchnąłem niekontrolowanym śmiechem.~ Chyba żartujesz.~ Jęknąłem i z powrotem opadłem na kanapę.~ Ej! Ja też nie mam siły ale idę. I tobie też bym radził bo obiecałeś.~ Fuknął Satoshi.~ Ja? Obiecałem? Kiedy?~ zapytałem nie mogąc przypomnieć sobie takiego zdarzenia.~ Satoshi ma racje. Ty? Tak. Obiecałeś? Obiecałeś. Kiedy? Dwa dni temu przed koncertem.~ Oznajmił Eve z uśmiechem.~ Skoro obiecałem...~ Burknąłem krzyżując ręce na klatce piersiowej.~ No nareszcie dobrze gadasz! ~ Zaśmiał się Mio. Spojrzałem na Rito. Wydawał się zamyślony. ~ Hej, księżniczko! Nad czym tak intensywnie rozmyślasz?~ Spytałem i napiłem się wody.~ Aaa...tak sobie myślę jakbyś wyglądał w damskich ciuszkach.~ Odpowiedział i zmierzył mnie wzrokiem. Zakrztusiłem się. ~ Hola, hola! Za kogo ty mnie masz? Nigdy w życiu!~ Krzyknąłem i odwróciłem głowę w bok w geście obrazy. ~ Jeśli chcesz tym kretyńskim pomysłem spełnić swoje fantazje seksualne to się nie nakręcaj bo nigdy nie zgodzę się na coś takiego.~ Dodałem. ~ Ale to jest świetny pomysł.~ Pisnął różowowłosy i klasną w dłonie.~ Ja też tak myślę. Nasz mały Yuukiś będzie wyglądał jak dziewczynka!~ Wtrącił się również Mio.~ No widzisz? ~ Spytał Rito.~ Jesteś przegłosowany skarbie.~ dodał z szatańskim uśmiechem. Spojrzałem na ich uśmiechnięte twarze z niedowierzaniem. Moją uwagę przykuł Satoshi. Jego mina była poważna. ~ Satuś-Chan. ~ Podszedłem do niego na kolanach i złożyłem dłonie jak do modlitwy. ~ Proszę. Powiedz im że to idiotyczny pomysł i że nie pozwolisz im mnie tak upokorzyć...~ Poprosiłem używając swoich psich oczek. Satoshi pochylił się w moją stronę. ~ Czas na zmianę ciuszków, Yuukiś-Chan.~ Zaśmiał się i zaczął rozciągać mi policzki. Poczułem się jak małe dziecko.~ Jeeey! ~ zaklaskał szczęśliwy Eve. Rito natomiast wyciągnął zza kanapy jakąś reklamówkę i mi ją wręczył.~ Co to ma być? ~ Mruknąłem i zajrzałem do środka. Kiedy ujrzałem między innymi spódnice i podkolanówki rzuciłem torbą w Rito. ~ Zaplanowałeś to draniu! ~ Krzyknąłem i wskazałem na niego palcem oskarżycielsko.~ I co z tego? Myślałem o tym od dawna i wreszcie ten pomysł zrealizuje.~ Zaśmiał się. Nagle wszyscy wstali i podbiegli do drzwi. Kiedy się zorientowałem nikogo w pomieszczeniu nie było. Podbiegłem do drzwi i złapałem za klamkę. Zamknięte~ Co to ma znaczyć? Przestańcie sobie żartować!~ Warknąłem waląc pięściami w drzwi.~ Otworzymy kiedy się przebierzesz.~ Usłyszałem głos Rito po drugiej stronie.~ Tak? To się nie doczekacie.~ Prychnąłem. Kopnąłem w drzwi i usiadłem na kanapie. Przytuliłem się do poduszki. Jestem zdeterminowany. Nie ulegnę im. Postanowiłem że będę tu siedział aż im się znudzi. Po 10 minutach dowiedziałem się że wcale taki wytrwały nie jestem. Moją determinacje szlak trafił. Sięgnąłem ręką do siatki. Wysypałem z niej wszystkie te pierdoły. Skoro tego chcą to przebiorę się. Ale tylko na chwilę. Po chwili byłem przebrany. Na głowie miałem przypiętą kokardkę a na nogach czarne podkolanówki i szpilki tego samego koloru a do tego białą koszulę i kremowy sweterek. I w pakiecie ciemno-szara spódnica ... Boże! Co za kompromitacja! ~ Juuuż...~ Mruknąłem i schowałem twarz w dłonie. Usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. OMG. Poczułem palce na moich dłoniach. ~ Weź dłonie od twarzy. ~ Oznajmił Rito z uśmiechem. Zrobiłem co powiedział. Wszyscy patrzyli na mnie z takim ... zafascynowaniem? ~ Wooow! ~ Jęknął Mio.~ Jesteś taki KAWAII!!~ Krzyknął Eve niepotrzebnie przeciągając i podkreślając ostatnie słowo.~ Słodko!~ Dodał uśmiechnięty Satoshi.~ No widzisz?~ Zapytał Rito i przytulił mnie. ~ Jesteś piękny.~ Oznajmił. Jego dłoń z moich pleców powoli przesuwała się coraz niżej aż zatrzymała na moim tyłku.~ A co do tych fantazji seksualnych to miałeś racje...~ Szepnął mi do ucha i zacisnął palce na prawym pośladku. Zamruczał cicho. Przeszedł mnie dreszcz. Wytrzeszczyłem oczy i odepchnąłem go od siebie.~ Zbok! ~ mruknąłem z uśmiechem. ~Skoro wyglądasz w tym tak ładnie to może pójdziesz w tym stroju na imprezę, hm?~ Zapytał Eve a mój uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił. ~ Nie ma mowy~ Odpowiedziałem stanowczo.~ No weź...~ Jęknął Satoshi. ~ Będzie fajnie ...~ Dodał uśmiechnięty Mio. Pokiwałem głową przecząc.~ Ooo nie Yuukiś. Tak to się bawić nie będziemy....~ Mruknął Rito kręcąc mi palcem wskazującym przed nosem. ~ Jeśli nie pójdziesz tak ubrany na tą imprezę to powiem wszystkim o tym że...~ Nie dokończył bo pospiesznie zatkałem mu usta dłonią. Westchnąłem z ulgą. Dobrze że zdążyłem go zatkać zanim by się zbytnio nakręcił.~ Pieprzony manipulator za 2 grosze.~ Prychnąłem.~ Niech wam będzie. Ale tylko raz, KPW?! ~ Warknąłem nie ukrywając poirytowania.~ Yeeej! ~ Wyszczerzył się różowo-włosy. Rzucił się na mnie przytulając mocno. Zaśmiałem się cicho. Godzina 22:14. Wiem bo spojrzałem na zegarek. Siedzę sobie przy stoliku z założoną nogą na nogę pijąc drinka przez zieloną rurkę. Moi przyjaciele zniknęli gdzieś w tłumie. Nie chcę mi się ich szukać. Zersztą nic mi się nie chcę. Przyszedłem tu tylko dlatego że obiecałem. A moje obietnice są zawszę zrealizowane. Pech w tym że moje wdzianko zbyt idealnie do mnie dopasowane przyciągało zbyt wielu kolesi. Najgorsze jest to że byli świadomi tego że jestem chłopakiem ale ta wiadomość ich nie odstraszała tylko przyciągała. Pfff. Zabije pomysłodawce tego kretyńskiego pomysłu ubrania mnie w ... to coś.Ilustrowałem wzrokiem czubki swoich butów kiedy podszedł do mnie jakiś chłopak i usiadł obok mnie. Oparł łokieć o stolik a głowę podparł o dłoń. Uśmiechnął się i zmierzył mnie wzrokiem przegryzając dolną wargę. Przewróciłem oczami. Kolejny zboczeniec się napatoczył. Świetnie. Spojrzałem na niego ze znudzoną miną.~ Sorry, ale nie przypominam sobie żebym pozwolił PANU tutaj usiąść...~ Oznajmiłem i odsunąłem się od niego na drugi koniec kanapy. Zaśmiał się.
[ : Mizuki : ]
Jaki on jest uroczy.~ To wolny kraj, mogę robić co zechcę...~ Mruknąłem i zacząłem się uważnie przyglądać chłopakowi. Jego długie blond włosy sięgały ramion. Kiedy spoglądał w dół, gęste, długie rzęsy pokrywały jego lekko zaczerwienione policzki. Oczy jak dwa duże węgielki połyskiwały w blasku świateł. Jest piękny. I te nogi odziane w czarne podkolanówki...Kiedy przejechał dłonią od kolana aż po udo zrobiło mi się gorąco. Muszę go mieć. Przybliżyłem się do niego.~ A poza tym jaki pan? Jestem Mizuki, a ty skarbie?~ Spytałem bawiąc się kosmykami jego miękkich włosów. Popatrzył na mnie tymi hipnotyzującymi oczami i odtrącił moją dłoń.~ Po co chcesz znać moje imię? I tak nie będziesz miał okazji go użyć bo nie mam zamiaru się z tobą spoufalać, jasne skarbie?~ Odpowiedział z beznamiętnym wyrazem twarzy. Heh. Nie jesteś chętny do rozmów? Ja i tak nie odpuszczę.~ Ej...Czemu taki jesteś?~ jęknąłem. Gdy odwrócił twarz w inną stronę złapałem dłońmi jego policzki i odwróciłem ją z powrotem. ~ Przecież dobrze o tym wiesz że możemy się świetnie razem bawić...~ Szepnąłem mu na ucho. Odgarnąłem jego włosy na drugie ramie i polizałem go po policzku zostawiając mokry ślad. Uśmiechnął się. Położył dłoń na moim torsie sunąc nią coraz niżej i masując delikatnie opuszkami palców skórę przez materiał koszuli. Zamruczałem. Zbliżył się wargami do moich warg które teraz prawie się stykały. Potarł nosem o mój nos. Na mojej twarzy również zagościł uśmiech. Chyba nareszcie zrozumiał moje wspaniałe intencje. Jednak pomyliłem się. Gdy jego dłoń zjechała na moje krocze i jego palce zacisnęły się na nim boleśnie, jęknąłem z bólu.~ Nie jestem dziwką, kotku.~ Wyszeptał w moje wargi i wstał. Sykinsyn. Skrzywiłem się z powodu nieprzyjemnych ukłuć w mojej męskości. I tak mu nie odpuszczę. Złapałem go za rękę.~ Proszę, nie odchodź...~ Poprosiłem z delikatnym wymuszonym uśmiechem. Prychnął i wyrwał ją. Nic się nie odezwał tylko odstawił swojego drinka na stoliku i ruszył w stronę wyjścia. Nagle podszedł do niego jakiś koleś i objął go ciasno w pasie. Przechyliłem się trochę do przodu by lepiej mi było obserwować całe to zdarzenie.~ Co ty robisz, idioto...puść mnie!~ Warknął nieznany mi blondynek.~ Uspokój się Yuukiś, kochanie...~ Zaczął go uspokajać ten drugi.~ Zostaw mnie...jesteś pijany Ri...~ Mrrr. Yuuki. Piękne imię. Nie dane mu było dokończyć bo jego usta zostały zatkane namiętnym i pożądliwym pocałunkiem. Wytrzeszczyłem oczy ze zdziwienia kiedy moja zdobycz zaczęła odwzajemniać pocałunek. Poczułem podniecenie. W końcu uwielbiam taki widok. Oblizałem wargi. Wiedziałem jednak że to podniecenie było w dłużej mierze podłudzone zazdrością. Blondynek szarpnął się mocno skutecznie wyrywając się z uścisku wyższego. Uderzył go w twarz. Ucieszyła mnie jego reakcja.~ Idiota.~ Warknął i zniknął wśród tłumu wcześniej ściągając szpilki i biorąc je w dłonie. Uśmiechnięty opadłem na oparcie kanapy. Zaśmiałem się. Westchnąłem i chwyciłem szklankę. Wypiłem resztki pozostawionego przez słodkiego blondynka drinka. I tak będziesz mój, Yuuki-Chan.
___________________________________
OK. Na dziś tyle. Chcesz o coś spytać? Wejdź w "Pytania" i zapytaj.
Z góry przepraszam jeśli wystąpiły jakieś błędy. :D
Dziękuje za uwagę i proszę o komentarze. Bye, Bye. ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
